Wpis o mojej porannej pielęgnacji spotkał się z Waszym dużym zainteresowaniem, dlatego dzisiaj mam dla Was trochę informacji na temat zabiegów jakie funduję mojej twarzy na wieczór. Kosmetyków jest trochę więcej niż rano, dlatego że zależy mi na tym, żeby dobrze oczyścić twarz przed snem. Jest to bardzo ważne, w nocy nasza skóra odpoczywa, regeneruje się, a produkty, które na nią nakładamy mają czas by zadziałać. Oczywistym jest, że będą mogły lepiej działać, jeśli odpowiednio się do tego przygotujemy. Gotowi? To zaczynamy.

Demakijaż i oczyszczanie twarzy

Do demakijażu używam dwóch produktów, najpierw zmywam oczy i resztę twarzy wacikiem nasączonym płynem micelarnym, który pokazywałam Wam już w poprzednim wpisie. Drugi etap to olejek do demakijażu. Mam już resztkę olejku firmy Resibo, jest to naturalny produkt, który oczyszcza twarz, rozpuszcza resztki makijażu i sebum, jest odpowiedni dla skóry wrażliwej i ładnie pachnie. Mimo tych wszystkich zalet, które niewątpliwie posiada i z pewnością wielu z Was przypadnie do gustu, ja nie kupię go ponownie. Zdecydowanie bardziej byłam zadowolona z poprzedniego olejku do demakijażu Take the day off Clinique. Dlatego przy najbliższej okazji to właśnie w ten olejek zamierzam się zaopatrzyć.



Olejek zmywam żelem do mycia twarzy i ciepłą wodą, wprawdzie do olejku jest dołączona specjalna ściereczka, która służy do mycia, ale każdorazowe pranie jej nie było zbyt poręczne, dlatego przestawiłam się na zmywanie olejku delikatnym żelem do mycia twarzy – obecnie jest to żel firmy Elfa Pharm Vis Plantis. Taka kombinacja w zupełności mi wystarcza. Na koniec przecieram twarz tonikiem.

Serum i krem nawilżający



Po oczyszczeniu twarzy czas na pielęgnację. Nakładam nawilżający krem pod oczy firmy Obagi, który dobrze sobie radzi z przesuszoną skórą pod oczami (miałam moment, kiedy była mocno przesuszona i krem świetnie się uporał z tym problemem). Na resztę twarzy  nakładam serum Advanced Night Repair Estee Lauder, tak jak pisałam w TYM poście, serum jest moim zdaniem rewelacyjne, skóra jest po nim wygładzona i miękka.



Od niedawna używam też drugiego serum firmy Mokosh. Ma formę olejku, dlatego mieszam kilka kropel z żelowym kremem na noc Galenic. Taka dawka substancji odżywczych świetnie wpływa na moją skórę. Jest odżywiona, sprężysta, a rano nie mam problemu z nakładaniem makijażu (zniknął problem suchych skórek!).



Na koniec, przed snem smaruję usta balsamem miodowym Nuxe, który stoi w gotowości na mojej szafce nocnej. Świetnie się sprawdza jako ratunek dla suchych skórek na ustach. Mogę go Wam z ręką na sercu polecić.



To by było na tyle jeśli chodzi o moją wieczorną pielęgnację. Wypiję jeszcze kubek ciepłej herbaty z rumiankiem i lawendą i mogę iść spać.

 

17 komentarzy