Jakiś czas już nie publikowałam na blogu wpisu o kosmetykach. Pomyślałam więc, że koniec miesiąca będzie dobrym momentem, by pokazać Wam kilka kosmetyków, które przypadły mi do gustu w te wakacje. Jeśli jesteście zainteresowane, to zapraszam do dalszej części artykułu!

Maska do włosów Anwen



To już moje drugie opakowanie tej maski i muszę jej to przyznać – jest rewelacyjna. Naprawdę widzę poprawę w kondycji moich włosów po zużyciu pierwszego opakowania, dlatego z przyjemnością kupiłam kolejne. Maskę należy dobrać do stopnia porowatości włosów ( więcej na ten temat znajdziecie u Anwen na blogu). Moje włosy są wysokoporowate, dlatego służą im oleje, a nie lubią się z proteinami. Są też podatne na wilgoć i często się puszą. Maska wygładza je, wyraźnie nawilża i poprawia kondycję. Jeśli dobierzecie ją dobrze do stopnia porowatości i nie będziecie nakładać na włosy przy samej głowie, to nie obciąży ich. Z ręką na sercu polecam i zachęcam do stosowania. Kupicie ją na przykład tutaj.

Błyszczyk do ust Clarins



Właścicielką błyszczyka Clarins Instant light w odcieniu Rose Shimmer stałam się za sprawą Instagrama, a dokładnie ujmując dwóch dziewczyn, u których go widziałam ( neecik i emilievivre – pozdrawiam Was gorąco, jeśli to czytacie). Błyszczyk kupicie na przykład w Douglasie. Jest super nawilżający, ślicznie pachnie, nie skleja ust. Używam go codziennie i zdecydowanie dokupię kolejną tubkę jak mi się skończy.

Mus do mycia Nivea



To już moje kolejne opakowanie musu do mycia Nivea. Wcześniej używałam tego o zapachu maliny i rabarbaru, teraz co rano budzi mnie pod prysznicem zapach moringa i cytryna. Jest świeży i orzeźwiający, a sama pianka jest niezwykle wydajna ( serio, pierwsza myślałam, że nigdy się nie skończy). Mus nie wysusza skóry, co jest dla mnie szczególnie ważne, bo moja skóra trochę ucierpiała w trakcie wakacji.

Maska nawilżająca Douglas



Kolejny świetny produkt, o którym dowiedziałam się z Instagrama. Maski możecie kupić np. przy kasach w Douglasie. Są w kilku wersjach, ja postanowiłam wypróbować wszystkie, które były akurat dostępne. Moja ulubiona to ta w różowym opakowaniu – Beauty system Radiance Mask Kapsel. Rewelacyjnie nawilża, rozświetla i odżywia skórę.

Zapach lata



Każde wakacje staram się połączyć z jakimś zapachem, tym razem moje lato pachniało perfumami Love story Chloe, na chłodniejsze dni powrócę do klasycznych Chloe i Si Armaniego (są teraz przecenione).

Wakacyjny bubel



Jest też produkt, który nie przypadł mi do gustu – maska-pasta węglowa Shills do usuwania zaskórników. Nie tak sobie wyobrażałam użycie tej maski. Spodziewałam się chyba cudu, który nagle sprawi, że moja skóra będzie nieskazitelnie czysta. Ta maska tak nie działa, mam nawet wrażenie, że zostaje w porach i potęguje wrażenie zatkanych gruczołów.



To by było na tyle, jeśli chodzi o moje kosmetyczne wzloty i upadki, dajcie znać, jeśli coś wpadło Wam w oko lub jeśli chcecie mi coś polecić.

6 komentarzy