Dzisiaj krótki wpis z moimi zimowymi ulubieńcami, ponieważ minęło już sporo czasu od kiedy ostatnio taki post się pojawił na blogu. Kilka rzeczy jest nowych, kilka jest ze mną już jakiś czas, ale bardzo je lubię, dlatego chciałabym Wam o nich wspomnieć. Zapraszam Was do dalszej części wpisu!




Zestaw miniaturek firmy Estee Lauder kupiłam w jednej z perfumerii. Uznałam, że to świetna okazja, by przetestować kilka z ich kultowych produktów i sprawdzić czy będę z nich zadowolona. Uważam, że to była dobra decyzja, bo już w tym momencie wiem, że nie byłabym zadowolona z kremu BB, o którym pisałam we wpisie z moją poranną pielęgnacją. Jestem natomiast zakochana w serum Advanced Night Repair i z chęcią kupię większe opakowanie. Skóra po nim jest odżywiona, gładka i wypoczęta. W zestawie była też miniaturka perfum Modern Muse. Jest to bardzo ładny, ciepły i kobiecy zapach, który długo się utrzymuje na skórze. Szminka Pure Color Envy Sculpting w odcieniu Dynamic ma idealny kolor i nałożona oszczędnie na usta idealnie współgra z moim naturalnym odcieniem. Poza szminką był też pogrubiający tusz do rzęs Sumptuous, który ma stożkową szczoteczkę (nie jest sylikonowa!) ładnie rozczesuje rzęsy i fantastycznie je wydłuża. Tusz nie osypuje się na policzki i nie rozmazuje pod wpływem drobnych wzruszeń.



Cienie do powiek Estee Lauder Pure Color Enchanted Berries, są już ze mną od jakiegoś czasu. Odcienie są tak dobrane, że mogę stworzyć z nich zarówno dzienny jak i wieczorowy makijaż. Fiolety podkreślają kolor zielonych oczu, a przynajmniej tak twierdzą eksperci. Lubię je za trwałość i dobrą pigmentację.



Podobno statystyczna kobieta używa jednocześnie 120 lakierów do paznokci. U mnie jest to około 35 buteleczek, ale pisałyście mi w komentarzach na Instagramie, że macie ich 2-3 albo nawet 200. Te tutaj to nowa kolekcja OPI – Śniadanie u Tiffaniego. Ja wybrałam klasyczne czerwienie (Got the Mean Reeds i Can’t read without my lipstick) i perłową biel (Breakfast at Tiffany’s).




Przygotowuję dla Was osobny wpis z moją wieczorną pielęgnacją. Skończyłam niedawno krem, którego używałam do tej pory i przestawiłam się na lekki żel Chrono-Active Aqua-Gel firmy Galenic. Póki co chcę go  jeszcze trochę poużywać i wyrobić sobie zdanie na jego temat. Żel ma współgrać z nocnym rytmem skóry zapewniając jej rano idealną gładkość, odświeżenie i rozświetlenie. Dam Wam znać jak się u mnie sprawdził.



Prezent na szczęście od bliskiej koleżanki – delikatne kolczyki koniczynki z Yes. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie drobne kolczyki. W zasadzie, odkąd pamiętam noszę tylko takie sztyfty i próby noszenia czegoś większego zawsze kończą się fiaskiem.




Od firmy Bielenda dostałam uroczą przesyłkę z bazami pod makijaż. W zestawie były trzy bazy: rozświetlająca, poprawiająca koloryt i nadająca efekt opalonej skóry. Niestety moje pierwsze testy nie wypadają pomyślnie. O ile sama baza wygląda uroczo i bardzo przypomina bazę firmy Guerlain, to efektu po nałożeniu brak. Delikatnie nawilża, przyjemnie pachnie, ale brak jakiegokolwiek efektu rozświetlenia, na który mocno liczyłam. Porównywałam nawet bazę Bielendy z bazą Astora, która jednak daje taką delikatną poświatę, zdrowy blask. Jestem ciekawa, czy u Was też nie widać tego rozświetlenia, napiszcie mi w komentarzu, jeśli używałyście tego kosmetyku.



Jeśli jesteście ciekawe książki Aimee Song „Pokaż swój styl” – to śmiało mogę ją Wam polecić. Bardzo przyjemnie się ją czyta, zawiera przydatne rady, zwłaszcza kiedy stawiacie na Instagramie swoje pierwsze kroki. Jest napisana bardzo lekkim i radosnym językiem, można ją połknąć w jeden wieczór.




Tej zimy moja skóra wyjątkowo się przesusza, dlatego postanowiłam ratować ją gęstymi masłami do ciała i olejkami. Olejek Evree znalazłam w którymś z boxów kosmetycznych, teraz będąc w potrzebie postanowiłam z niego skorzystać. Mam nadzieję, że się sprawdzi.





Portfel – podobny tutaj ♦ Biały sweterek – podobny tutaj ♦ Czarny sweterek – tutaj


Na koniec moje najnowsze zakupy z Massimo Dutti. Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się trafić na dwa klasyczne sweterki z bardzo dobrym składem (wełna i jedwab). Są bardzo miękkie, ładnie się układają na sylwetce, a dzięki uniwersalnej kolorystyce pasują do wszystkiego. Sweterek w paski podobny znalazłam tutaj.

To wszystkie nowości, które w ostatnim czasie pojawiły się u mnie. Dajcie znać, czy podobają Wam się tego typu posty i czy chcecie je oglądać częściej na blogu?

13 komentarzy