Kolejny miesiąc za nami, powiem Wam, że lato minęło mi w oka mgnieniu. Z jednej strony cieszę się na nadchodzącą jesień, lubię kolorowe liście na drzewach, spacery po parku i nawet to, że trzeba się trochę cieplej ubrać. Z drugiej strony, mam w tym roku poczucie niedosytu. Pogoda była wyjątkowo kapryśna i czasami miałam wrażenie, że to już późny październik, a nie połowa lata. Pomyślałam, żeby przygotować dla Was małe podsumowanie tego, co wyjątkowo zachwyciło mnie w sierpniu. Wspomnę też o jednym kosmetycznym niewypale, który bardzo mnie zawiódł. Jeśli Was zaciekawiłam, to zapraszam do dalszej części posta.


Extrasmall.pl odżywka do włosów z awokado Greencosmetics


W pierwszej kolejności chce po raz kolejny wspomnieć o rewelacyjnej odżywce do włosów z awokado rosyjskiej firmy Greencosmetics. Pisałam już o niej w tym poście, ale teraz jestem już prawie przy denku i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jest świetna. Odżywia włosy, robią się miękkie, sypkie i niesamowicie pięknie pachną. W kolejce czeka teraz odżywka z olejkiem z nasion żurawiny. Kupicie ją w Internecie lub w sklepach z produktami eko ( jako ciekawostkę powiem Wam, że ja kupiłam ją w… centrum włókienniczym ).


Extrasmall.pl czytnik Kindle


W moich postanowieniach noworocznych obiecałam sobie przeczytać minimum 30 książek w tym roku i tak się składa, że w sierpniu przekroczyłam tę liczbę. Ostatnia książka, którą skończyłam czytać to „Pierwsza przychodzi miłość” Emily Giffin. Jest to opowieść o relacjach dwóch sióstr, które, każda na swój sposób, próbują pogodzić się ze śmiercią brata i ułożyć sobie życie. Każda po swojemu przeżywa żałobę i stratę bliskiej osoby. Książka jest napisana w podwójnej narracji, dzięki czemu czytelnik wie, jakie emocje targają każdą z sióstr. Mocno polecam na chłodniejsze jesienne wieczory.

W związku ze zmianą pory roku postanowiłam trochę odświeżyć swoją garderobę. Powoli pojawiają się w niej ciepłe swetry, ale to nie o nich chcę Wam teraz napisać. W sierpniu zachwyciła mnie rozkloszowana spódniczka ze Stradivariusa. Kupiłam ją zupełnie przypadkowo, w moim przypadku takie zakupy są zazwyczaj najbardziej udane (też tak macie?). Wam chyba też się spodobała, bo pod zdjęciem na Instagramie zostawiłyście sporo komentarzy. Spódniczka jest ładnie skrojona, wygodna i, co ważne dla mnie, ma kieszenie. Jest dostępna (tutaj) on-line w rozmiarach od 32 do 40, oraz w czterech kolorach : czarny, granatowy, bordowy i brudny róż. Moja jest granatowa i mam rozmiar 32.


Extrasmall.pl szminki Sephora Rouge Balm SPF20


Z racji tego, że nie jestem posiadaczką pełnych i ponętnych warg na co dzień nie maluję ust mocnymi kolorami. Stawiam raczej na lekko koloryzujące balsamy i transparentne pomadki. Bardzo przypadła mi do gustu seria pomadek Sephora Rouge Balm właśnie dlatego, że kolor jest delikatny, balsam dobrze nawilża usta i jest przyjemna w aplikacji. Szminka zawiera też filtr SPF20. Możecie kupić ją na stronie Sephory w 8 odcieniach. Mój ulubiony to Delicate PinkIntense Rose. Do 4 września z kodem TB916S macie 15% rabatu, zauważyłam też, że w próbkach możecie wybrać rozświetlacz Nars Orgasm.


Extrasmall.pl Krem BB BioIQ


Latem nie lubię nosić mocnego makijażu. OK, w ogóle nie lubię mocnego makijażu, ale latem staram się nakładać na twarz jak najmniej produktów. Dlatego na początku sezonu postanowiłam się zaopatrzyć w  lekki krem BB, który delikatnie wyrówna koloryt, ale nie będzie obciążał skóry. W internecie znalazłam dużo pozytywnych opinii o organicznym kremie BB firmy BioIQ. Część osób pisała, że świetnie nawilża, że ma rewelacyjny skład, i że jak na taki produkt ładnie „trzyma skórę w ryzach”. Producent zaznacza, że krem jest odpowiedni dla skóry tłustej i mieszanej, oraz że zapewnia efekt zdrowej i pięknej cery, doskonale wyrównując koloryt i matując ją na cały dzień. Niestety, już po godzinie moja twarz zrobiła się okropnie tłusta i błyszcząca. Więc, o ile nie przeszkadzało mi słabe krycie produktu czy brak filtra SPF to liczyłam, że świetne składniki, w większości pochodzenia naturalnego (wyciąg z nasion orzechowca myjącego, olej z nasion słonecznika, ekstrakt z aloesu i masło shea)  zrównoważą te niedostatki i pozwolą cieszyć się zdrową i pięknie wyglądającą, zmatowioną skórą. Niestety, ku mojemu ogromnemu rozczarowaniu, ten produkt kompletnie się u mnie nie sprawdził. Co ciekawe sprawdził się u mojej mamy, która ma skórę suchą i jest nim zachwycona. Warto więc zaznaczyć, że nie jest to totalny bubel, po prostu jest to produkt nieodpowiedni dla skóry tłustej i mieszanej i uważam, że to powinno być zamieszczone w jego opisie.

To koniec moich ulubieńców w tym miesiącu, jestem ciekawa co sprawdziło się u Was?

 

1 Komentarz